środa, 26 grudnia 2012

Third.

- Tomlinson. Powinieneś mieć chuja a nie nim być. Takiego zachowania spodziewałbym się po każdym, ale nie po Tobie.. Szczególnie, że ja coś wiem. - Odparłem obojętnym tonem głosu, wychodząc z pokoju..
- Nie powiesz tego... Nie odważysz się. - Warknął oschło, splątując ręce na wysokości klatki piersiowej. -Założysz się? - Dodałem i już nie uzyskałem odpowiedzi. Wyraźnie wkurzony Tomlinson wrócił do swojej sypialni, a ja do swojej. Kiwnięciem głowy, dałem znać Harremu, by również wszedł, jeżeli chciał. No i... Wszedł. - Co chcesz? Powiedziałem spokojnym i opanowanym (o dziwo) głosem, siadając na łóżku...
Zajął miejsce naprzeciwko mojego łóżka, dokładniej na pufie która stała w gdzieś w kącie pokoju.
Najpierw zaczął gładzić swoje spodnie, później koszulkę, a kończąc poprawił swoje loczki.
Splątawszy swoje palce, zaczął się nimi bawić.
- Co się stało Niall? - zapytał, a ja nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Bo co się tak naprawdę stało? Sam tego za dobrze nie wiedziałem.
Przecież sa powiedziałem mu, że jestem gotowy, nalegałem na to, żeby im powiedzieć. A on to zrobił, dla mnie. Specjalnie dla mnie im powiedział.
Nawet się nie zawahał, tylko mnie pociągnął na dół i opisał moją osobę niczym najwspanialszy poeta na świecie.
Mówił o mnie tak.... A ja czułem się przez chwile naprawdę. Ciągle po głowie chodziły mi te cudowne porównania, na co mimowolnie się uśmiechałem.
Wyciągnął rękę w moja stronę, którą bez chwili namysłu złapałem i podszedłem do niego jeszcze bliżej. Splątał nasze palce które pasowały do siebie wręcz idealnie.
Pociągnął mnie lekko za rękę, tak abym wylądował na jego kolanach.
Objął delikatnie moje plecy, jakby bojąc się, że może mi coś zrobić (co było absurdalne!), a ja się w niego po prostu wtuliłem, i było mi dobrze, tak cholernie dobrze.
- Więc Nialler, co się stało? - powtórzył swoje pytanie, szepcząc mi je w prosto w moje blond, farbowane włosy.
- Wszystko w porządku. Po prostu trochę inaczej to sobie wyobrażałem. - Odparłem uśmiechając się blado. Po głowie ciągle chodziły mi słowa Tomlinsona, dzięki czemu coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to jednak nie było najlepsze posunięcie, ale.. Co się stało to się stanie. Prędzej czy później i tak musielibyśmy im powiedzieć. W każdym razie mam haka na naszego drogiego Louiego. Może powiedzieć o tym Hazzie? - Harreh.. Czy ty wiesz.. No ten.. Że Tommo też jest gejem?- spytałem niepewnie, odchylając głowę tak, by móc spojrzeć wprost w jego zielone tęczówki. Wnioskując po jego minie... Nie miał o tym zielonego pojęcia. Chociaż, sam też dowiedziałem się o tym przez przypadek.
                                                              ~*~
Niall zupełnie zaskoczył mnie tymi słowami. Oczywiście, że wiedziałem, że nasz Lou był gejem, ale chyba nie powinienem mówić mu o przeszłości. Bynajmniej nie w tej chwili.
- Nie wiedziałeś, prawda? - zapytał wpatrując się w moje oczy, a ja nie wiedziałem co mu odpowiedzieć. Nie wiedziałem czy powiedzieć prawdę, czy skłamać. Oboje z Lou nie mieliśmy zamiaru mówić o tym komukolwiek, bo nie było takiej potrzeby. To miało miedzy nami na zawsze.
- Nie, nie wiedziałem Nialler - skłamałem i okropnie mi było z tym źle, ale prawda zraniłaby go jeszcze bardziej niż to kłamstwo.
Nagle ciche pukanie przerwało nam nasza rozmowę.
- Proszę! - krzyknął trochę głośniej blondyn odwracając głowę w stronę drzwi. Cholernie dobrze było mi z tym, że nie musieliśmy się już dłużej ukrywać.
Ktoś nieśmiało złapał za klamkę, a już po chwili Zayn pojawił się w naszym pokoju.
- Cześć chłopcy - grzecznym, ściszonym głosem się z nami przywitał.
- Cześć Zayn - machnąłem mu ręką na przywitanie, a Niall po chwili zrobił to samo, i wstając z moich kolan- podszedł - i oparł się o biurko.
- Nie chciałem Wam przeszkadzać..
- Nie robisz tego Zayn, co tam? - zapytałem wstając z pufy i zająłem miejsce obok mojego chłopaka, łapiąc go za rękę.
- Bo wiecie, ja Was chciałem... Przeprosić. Powiedzieliście nam wszystkim o tym nie bez powodu. Liczyliście na akceptacje i zrozumienie, a otrzymaliście to tylko od Liam'a i strasznie głupio mi z tego powodu, że tak po prostu wyszedłem. Chciałem Wam po prostu powiedzieć, że oczywiście Was akceptuje i będę zawsze, bez względu na wszystko, wspierał, bo jesteście dla mnie jak bracia - powiedział prawie na jednym oddechu kilka razy się zająkał, ale wszystko co powiedział, było szczere. Nialler puścił moją rękę i poszedł w stronę Zayn'a. Nic nie mówiąc mocno się do niego przytulił , a ja... Zrobiłem to samo.
Zayn jeszcze chwilę z nami został, pogadaliśmy i powygłupialiśmy się, a później się z nami pożegnał. Mój chłopak poszedł pod prysznic, a ja opuściłem jego pokój i wróciłem do swojego odpalając laptopa.
                                                                        ~*~
Nie da się opisać, jaką ulgę poczułem, kiedy usłyszałem słowa akceptacji ze strony Zayna. Jakby kilku kilowy głaz spadł mi z serca.. Niewiele myśląc, od razu podniosłem się z miejsca i przybliżając się do Mulata przytuliłem go i bezgłośnie podziękowałem..
AKCEPTACJA.. To coś, co było nam teraz najbardziej potrzebne. Mieć do kogo przyjść w razie czego i nie słyszeć słów wyzwisk..
Chwilę wspólnie posiedzieliśmy rozmawiając o wszystkim i o niczym, a po nie lada 30 minutach stwierdziłem, że pójdę wziąć prysznic.. .
Po głowie cały czas chodziła mi rozmowa z Harrym.. Byłem mało przekonany co do jego prawdomówności, co do orientacji Louisa, ale przecież nie będę się z nim o to kłócić. Chciał to skłamał.. Nie mam na to żadnego wpływu.. Przecież nawet pomimo tego, że jesteśmy razem to nie zobowiązuje go do tego by mówić mi o wszystkim (choć byłoby miło) ...
Zakręciłem wodę i wyszedłem z kabiny stając na rozłożonym ręczniku i chwytając drugi, wytarłem wilgotne ciało, następnie ubierając się w wcześniej przyszykowane bokserki i szare spodnie dresowe i już po chwili leżał w swoim łóżku z laptopem na kolanach.
Odruchowo wszedłem na Twittera i pierwsze co zrobiłem to wysłałem Tweeta, w którym napisałem.. "Nigdy nie mów nigdy.."

--------------------------------------------------------------------------------------
według mnie.. no średni i trochę nudny. Już dalej nie chciało mi się dodawać, dlatego też za długi nie jest, ale trudno. xd . Miałam go dodać wcześniej, jednak nie wyszło.. : 3
Następny rozdział pojawi się kiedy tu będzie choć 10 kom. ; d... Cześć. xd

niedziela, 16 grudnia 2012

Second.

czytasz? - skomentuj na koniec. <3
------------------------------------------------------------------------
*Z perspektywy Harry'ego*
Nie powiem, że nie, bo cholernie bałem się tego, że Niall jednak będzie chciał im powiedzieć... No, ale w końcu obiecałem mu, więc słowa dotrzymam.
- Jesteś pewny? - zapytałem ponownie chcąc się upewnić, może zmienił zdanie? Blondyn w odpowiedzi pokiwał potakująco głową.
Złożyłem krótki, ale pełen czułości pocałunek na jego ustach.

Splątałem nasze palce i otworzyłem drzwi od naszego pokoju, szliśmy prosto do salonu. Wiedząc co robię puściłem jego rękę i wszedłem pewnym krokiem do salonu.
- Witam rodzinko! - krzyknąłem na powitanie. Wszyscy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem, na co zaśmiałem się pod nosem. - Mam dla Was wspaniałą informacje! Jestem zakochany. - Widziałem ich dziwne wzroki, które dopytywały tylko "W kim?! No powiedz nam!". Louis jako pierwszy zareagował.
- Tak? A to ciekawe, w kim niby? - zapytał z drwina w glosie.
- Więc ta osoba ma śliczne, blond włosy, które zawsze pachną moim jabłkowym szamponem, jest nieśmiała i strasznie kochana, niebo nie może się równać się z kolorem jej oczu, ust ów osoby stworzone są tylko do całowania, delikatne, malinowe... Cale życie czekała na to, żeby zostać pokochanym, aż się doczekała, bo... Poznała mnie - powiedziałem wszystko prawie na jednym oddechu. Liam, wydawało mi się, że aż się wzruszył 

- No i Wy znacie tego kogoś.
- No to może nam powiesz o kogo chodzi? Lovelasie! - zawołał Zayn z uśmiechem na twarzy.
- Ależ mam taki zamiar - wyciągnąłem rękę w stronę blondyna.
- Wiec tą osoba jest Niall - powiedziałem łapiąc go za rękę, było czuć, że jest zdenerwowany, tylko czemu?
Przecież sam tego chciał.




Może to jednak był zły pomysł? Może niepotrzebnie kazałem mu to mówić? Boże, ale ja byłem głupi... Nawet nie zorientowałem się kiedy Harry chwycił mnie za rękę.. Byłem tak zestresowany, że nawet porządnie nie mogłem odwzajemnić tego uścisku. Bałem się ich reakcji.. Tak cholernie bałem się tego, że nas nie zaakceptują .. A może potraktują to jako głupi żart? Okaże się... Już lekko zniecierpliwiony czekałem na jakąkolwiek reakcję z ich strony.. Wszyscy patrzyli na nas.. Jak na debili? Coś w tym rodzaju.. Tylko Liam. W jego spojrzeniu kryło się wiele emocji. Szczęście, zdziwienie... 


*

Dziwne miny przechodziły po ich twarzach, u Liam'a było widoczne zdziwienie, chęć pomocy, ale również szczęście, bo nam się udało.
Zayn był zdziwiony, tylko zdziwiony, a Louis.. Cóż u niego na twarzy była widoczna złość, złość to mało powiedziane. Był wściekły, robił się już prawie czerwony.
- Czy Was do końca popierdoliło?! - krzyknął, a Liam pojawił się od razu obok niego. Położył rękę na jego ramieniu mówiąc, żeby się uspokoił, ale to wcale nie podziałało.
- Nie będę spokojny! Popatrz oni mogą rozpieprzyć nam wszystko, na co pracowaliśmy tyle czasu!
- Nie rozumiem Twojego zdenerwowania LouLou, miłość nie wybiera, no kto jak kto, ale ty powinieneś o tym doskonale wiedzieć. - powiedziałem pewnym siebie głosem, patrząc na Tomlinsona, który zaczął się uspokajać.
- Cicho bądź Styles! - warknął już ostatni raz, po czym poszedł do swojego pokoju.
- Przepraszam za niego.. Nie wiem co w niego wstąpiło.. - powiedział Liam. Oh Liam, Liam, nadal ten sam.
- Nie musisz za niego przepraszać Li, to nie Twoja wina. - spojrzałem na niego, posyłając mu lekki uśmiech, a on tylko kiwnął głową, mówiąc ciche 'okey'.
- Powiedzieliśmy Wam to, bo liczyliśmy na akceptacje z Waszej strony.. - dodałem po chwili.
- Ja oczywiście nie mam nic przeciwko, przecież miłość nie wybiera, a ja jako Daddy ciesze się Waszym szczęściem - powiedział i przytulił nas.
- A Ty Zayn? - popatrzyłem na niego..  Chłopak siedział na kanapie i się na nas gapił, on się nie patrzył, gapił się. Wlepiał w nas te swoje czekoladowe ślepia jak byśmy byli jakimś wybrykiem natury.

- Wiecie co, ja muszę to sobie przemyśleć - odparł.. i tyle go widzieliśmy.

*


Louis.. On miał racje. To w ogóle nie powinno mieć miejsca. To nie było normalne.. Ale co ja poradzę na to, że go kocham? W końcu jak to powiedział Liam.. Miłość nie wybiera.. 

- Przepraszam. - Wyszeptałem wprost do ucha Stylesa i poszedłem na górę, a dokładniej do swojej sypialni, gdzie od razu po przekroczeniu jej progu, zamknąłem drzwi na klucz. 

*


- Idź za nim Styles - ponaglił mnie Liam. Tylko spojrzałem na niego , podziękowałem za uszanowanie nas i naszego związku i pobiegłem na górę, najpierw sprawdziłem swój pokój, ale tam go nie było. Wiec czym prędzej poszedłem do pokoju Horana.

Złapałem za klamką, ale było zamknięte. On się nigdy nie zamykał.
- Niall otwórz . -  krzyknąłem szarpiąc za klamkę - Otwórz, albo wywalę te pieprzone drzwi!
- Odejdź Harry, proszę Cie odejdź. - powiedział cicho, ale na tyle głośno aby dało się go zrozumieć. Dało się zrozumieć co mówi, ale nie co myśli. Bo w końcu on tego chciał, on chciał się ujawnić.
- Nie pójdę stąd dopóki mi nie otworzysz Horan. - dalej pukałem i szarpałem za klamkę jego drzwi, ale to nic nie dawało. - Niall otwórz, proszę, pogadamy...
Nic nadal cisza.
Zza innych drzwi wychylił się Louis patrząc na mnie z kpiną w oczach.
- Co kryzys w związku? Blondynka nie chce dać? 
- Spierdalaj Tomlinson! - warknąłem oschło w odpowiedzi. Zaśmiał się kpiąco, śmiał się ze mnie. 

Podszedłem po cichu i usiadłem obok drzwi Niallera. Aż w końcu doczekałem się. Otworzył mi.
------------------------------------------------------------------
No i jest drugi! Miałam dać go wcześniej, ale jakoś.. Brak czasu, mam nadzieję, że zrozumiecie. : )
Mam dwie sprawy :
- Pierwsza: pamiętajcie, że tego opowiadania nie piszę sama, tylko z koleżanką, dlatego swoje komentarze możecie pisać w liczbie mnogiej, kierując się.. Do nas. : D . Ona też to czyta, więc na pewno byłoby jej miło.
- Po drugie: Jeżeli chcecie być informowani o kolejnych rozdziałach podawajcie mi swoje nr GG w komentarzach.. Tak po prostu będzie mi wygodniej .
Dziękuję za przeczytanie ! ♥

sobota, 8 grudnia 2012

First.

*Z perspektywy Nialla*

Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające, przez szparki pozostawione w żaluzji. Niechętnie otworzyłem oczy, ale przez silne światło, które drażniło moje tęczówki, automatycznie z powrotem je przymknąłem, starając się je dostosować to tych "warunków"... Pierwsze co zrobiłem, spojrzałem na zegar. Dopiero 8.. Harry pewnie jeszcze śpi, pomyślałem i odruchowo zacząłem gładzić miejsce obok. Jakim szokiem był dla mnie fakt, iż nie ma go. Poszedł, bo wyczuł, że tu jestem? A może po prostu już się obudził? Błagam... Przecież to Styles... I raczej do rannych ptaszków nie należy...

*Z perspektywy Harrego*

Sam bylem zdziwiony tym, ze tak wcześnie się obudziłem, ale jeszcze bardziej bylem zdziwiony jego obecnością w moim łóżku kiedy się obudziłem. Mając nadzieje ze on pośpi jeszcze kilka chwil, szybko wstałem i udałem się do kuchni. Miałem zamiar wynagrodzić mu wczorajszy późny powrót. Schodząc rano do kuchni usłyszałem ze już ktoś tam buszuje. Nie myliłem się.
- Co Lou, masz kaca? - zapytałem chichocząc pod nosem.
- Bardzo śmieszne Harry, bardzo - odpowiedział z sarkazmem - I ciszej bo mi głowa pęka.
- Przepraszam proszę pana - dodałem szeptem.
- A Ty co tak wcześnie?
- Nie moglem spać..
- Nie podobne do ciebie, Harry jesteś chory? - zapytał z udawanym przerażeniem przykładając mi rękę do czoła.
- Oj Lou przestań, nie jestem dzieckiem - powiedziałem, na co Louis odpowiedział mi śmiechem.
Wziąłem się za robienie śniadania dla MOJEGO żarłoka. Zrobiłem mu pyszne tosty francuskie, zaparzyłem malinową herbatę, a na deser położyłem rogalika na talerzyk. Wszystko ładnie ułożyłem na tacy.
- To dla królowej? - zapytał Lou, dziwnie na mnie patrząc.
- Nie tylko wiesz.. Ja zjem u siebie - wziąłem tace i poszedłem do mojego pokoju.

*Z perspektywy Nialla*

nie wiedziałem już co mam robić. Co o tym wszystkim myśleć.. Pytania które wczoraj mi się nasunęły do tej pory nie dawały mi spokoju . A co jeżeli to okaże się prawda?
Usiadłem na łóżku zastanawiając się nad wszystkim.
Skoro jemu na mnie nie zależy to czemu daje mi nadzieje?
Ale z drugiej strony on nic takiego nie mówił. To tylko moja chora wyobraźnia.
Klamka od jego drzwi się poruszyła, i on sam wszedł do pokoju. Szybko wsunąłem się pod kołdrę udając że nadal śpię.
Noga przymknął drzwi i podszedł bliżej mnie odstawiając coś na stolik obok.
Delikatnie usiadł na brzegu łóżka zbliżając się głową do mojego policzka.
- Nialler, wstawaj - szepnął prosto do mojego ucha, a na moim ciele pojawiło się natychmiastowo milion dreszczy. Styles, dlaczego Ty tak na mnie działasz?!
Zaczął całować płatek mojego ucha zjeżdżając coraz niżej, swoimi wargami zaznaczał moją szczękę, nie mogę powiedzieć, że nie, bo wręcz uwielbiałem jak to robił.
- Nie śpię już, Harry - wymamrotałem i usadowiłem się na łóżku w swojej poprzedniej pozycji.
- Zrobiłem Ci śniadanie Nialler - uśmiechnął się, co spowodowało, że jego piękne dołeczki w policzkach, które kochałem ponad wszystko.
- nie jestem głodny. Ale dziękuję. Mruknąłem pod nosem spuszczając głowę. Z moich ust mogło to brzmieć dziwnie.. W końcu Niall Horan zawsze jest głodny, no ale cóż.. Bywa.
- Nialler, coś nie tak? - zapytał Harry przykładając rękę do mojego czoła.
 - Nie, wszystko w porządku, po prostu.. Zacząłem niepewnie, w końcu rezygnując. Miałem nadzieję, że Harry nie dostrzeże tego.. Myliłem się. Już po chwili zaczął mnie ponaglać, wpatrując się we mnie tymi swoimi zielonymi tęczówkami.. - czy ty mnie kochasz? Wydusiłem z siebie, w końcu.

.*z perspektywy Harrego*

Nie powiem, ze zdziwiłem się tym pytaniem, nawet strasznie. Bo co mu teraz nagle przyszło do głowy, ze go nie kocham? Przecież go kocham, prawda?
A może to tylko zauroczenie? Ale nie to niemożliwe, ten Irlandczyk z blond włosami i niebieskimi oczyma.. To nie przelotna miłość. On jest kimś więcej, czułem to, bo takie rzeczy się czuje, prawda? Spojrzałem na niego, wpatrywał się we mnie, a jego oczy były przepełnione bólem, tylko dlaczego? Zrobiłem coś nie tak?
Jeżeli tak, to co?
Tyle pytań, zero odpowiedzi.
- Kochasz mnie? - powtórzył swoje pytanie, wyczekując jakiejkolwiek reakcji z mojej strony - Po co ja pytam, przecież odpowiedz jest jasna, nie kochasz mnie, wiedziałem - mówił tak szybko, a jego słowa docierały do mnie z opóźnieniem.
- Niall, oczywiście, ze Cie kocham, skąd takie pytanie? - w końcu mu odpowiedziałem. Teraz uciekał ode mnie wzrokiem.
- Nieważne. Zapomnij, po prostu ... wymamrotał i wstał z mojego łóżka.
- Kocham Cie Niall, nie słyszałeś? - odparłem z epickim spokojem.

*Z perspektywy Nialla*

- daj spokój. Mruknąłem pod nosem kręcąc głową z dezaprobatą. - Gdybyś serio mnie kochał, już dawno oni by wiedzieli.. A skoro w tej sprawie nie ufasz nawet swoim przyjaciołom... Czy ty. Czy ty się tego wstydzisz? Powiedziałem na jednym tchu, na koniec biorąc głęboki oddech. Bałem się jego odpowiedzi, ale musiałem spytać..
On nic nie zrobił! Tylko cholernie uroczo się uśmiechnął i spojrzał na mnie. Teraz chciałem zapaść się pod ziemie. Nie powinienem, a wstydziłem się tego co przed chwila powiedziałem.
Ciągle nic nie robił, był spokojny i na mnie patrzył.
- Chodzi Ci tylko o to, żeby powiedzieć chłopakom?
- Tak.. - popatrzyłem na niego, głowę miał skierowaną gdzieś w stronę okna.
- Nialler, dobrze wiesz o tym, że Cię kocham, ale serio chcesz powiedzieć chłopakom? - zapytał, a ja zastanawiałem się, czy tego właśnie chciałem.
- chcę tylko wiedzieć czy ty się tego wstydzisz. - Odparłem po chwili namysłu, niby obojętnie wzruszając ramionami. Tak właściwie chciałbym przestać już to wszystko ukrywać przed chłopakami, ale z drugiej strony boję się ich reakcji... Czy nas zaakceptują?
 - Nie mam czego się wstydzić Niall - odpowiedział łapiąc mnie za rękę, jednakże szybko ją zabrałem splątałem moje ręce bawiąc się kciukami.
- To dlaczego im nie powiemy? - zapytałem ponownie.
- Jak chcesz to mogę teraz iść do nich i im wszystkim powiedzieć, że się zakochałem w kimś kto jest wspaniały, najwspanialszy. Ma śliczne blond włosy, które zawsze pachną moim jabłkowym szamponem. Kogoś kto jest strasznie nieśmiały. Kogoś kto ma piękne, duże, niebieskie oczy, z którymi kolor nieba nie może się równać. Chcesz tego Niall? Mam iść i im powiedzieć? - popatrzył na mnie, z taką szczerością? Nie wiem, jak inaczej to określić.
- sam już nie wiem. To trudne Harry.. - Dodałem znacznie ściszając ton głosu. Jemu chyba serio na mnie zależy.. Chyba, że robi to tylko na pokaz? Horan! Ogarnij się! Ty kochasz jego... On ciebie też, chyba...
 - Pamietaj, tylko jedno Twoje słowo, a im powiem, jeśli tak Ci na tym zależy. Nie mam problemów z okazywaniem uczuć. - Uśmiechnął się, tak niesamowicie słodko, patrzył na mnie z taką czułością, jego zielone oczy przeszywały mnie wzorkiem, śledziły każdy mój ruch.
Wtedy już nie wytrzymałem. Podszedłem bliżej i wtuliłem się w niego. Było mi cholernie dobrze.. I teraz jestem pewien. - Harreh.. Jestem gotowy. Możemy im powiedzieć.
------------------------------------------------------------------
Miałam dać jeszcze dalej, ale nie. XD . Jestem zła. : 3
No więc mamy rozdział pierwszy.. Jestem taka szczęśliwa! Już 101 wejść i trzy komentarze przy prologu..
mam nadzieję, że będzie tak dalej, a nawet lepiej. dacie radę dobić chociaż do 5 kom.? ; )

czwartek, 6 grudnia 2012

Prologe.


Aw.. Tak mi się zachciało prowadzić bloga z opowiadaniem o Narrym.. Mało ich, więc.. XD
--------------------------------------------------------------

*Z perspektywy Harrego*

- Narry na zawsze? - zapytał się mnie blondyn, całując moja rękę. 
- Na zawsze, a nawet jeszcze dłużej - odpowiedziałem bez mniejszego namysłu i zamknąłem nasze usta w słodkim, czułym pocałunku.
- Harry? 
- Tak Niall? - zapytałem kładąc moją głowę na jego torsie 
- Dlaczego nie możemy im powiedzieć prawdy? 
- Wiesz Niall, że tak będzie lepiej.. 
- Ale.. To nasi przyjaciele. Przecież zrozumieją, prawda? spytał, jakby.. Pełen nadziei? Nie wiem jak mam to określić. Sam chciałbym im powiedzieć, ale tak będzie lepiej.. Dla wszystkich .
- Nie wiem czy zrozu... - nie było dane mi dokończyć, bo ktoś szarpnął za klamkę od drzwi. Odskoczyłem od Niallera jak oparzony. Chłopak posłał mi tylko smutne spojrzenie.
 - Nie przeszkadzam? - zapytał Louis opierając się o framugę drzwi.
 - Nie no coś Ty, co jest? - zapytałem wstając z łóżka. 
- Pojedziesz ze mną na zakupy? - zapytał bawiąc się klamką od drzwi, a ja tylko spojrzałem na Nialla, który ruchem ust wyraził zgodę. 
- Jasne, ze tak - udałem się w stronę drzwi, i wychodząc zamknąłem je... - Ah Lou poczekaj zapomniałem telefonu. - Louis kiwnął głową na znak zrozumienia.. Gwałtownie otworzyłem drzwi od pokoju blondyna i rzuciłem się na niego, łącząc nasze usta w długim, namiętnym pocałunku. - Zaraz wracam, kochanie. - rzuciłem na pożegnanie.
- Wypchaj się z tym twoim "kochanie" - mruknął pod nosem, chyba z nadzieją, że nie usłyszę. Mylił się... Nie ukrywam. Poczułem ukłucie w sercu, ale rozumiałem jego złość. Wiedziałem, jak się czuję albo nie... Domyślałem się. 
*
Co prawda nasz wypad na zakupy się trochę przedłużył, dokładniej o kilka piw, i knajp dłużej. Nie wypiłem na tyle, żeby się upić, ale Lou raczej tak. Nasze auto zostawiliśmy na jakimś parkingu, a do domu wróciliśmy taksówką. 
Po cichu otworzyłem drzwi do pokoju Niallera i usiadłem na rogu "naszego" łóżka. 
- Nialler śpisz? - zapytałem cicho składając krótki pocałunek na jego ramieniu. Odpowiedziała mi cisza, wiec przypuszczałem, że chłopak śpi. Tak samo cicho wyszedłem z jego pokoju i poszedłem wziąć letni prysznic. 
Miętowy płyn zmywał wszystkie negatywne emocje, i koił moje zmysły. 
Później wgramoliłem się tylko pod moją białą pościel, a sen sam nadszedł już po kilku minutach.

*Perspektywa Nialla*

Obiecał, obiecał, że kiedyś im powiemy i co? Ile już z tym zwlekamy? Może on się mnie wstydzi? Może się tylko mną bawi? Może to dla niego tylko jednorazowa przygoda? Ach.. Ten natłok chaotycznych myśli.. Przytłacza mnie to. 
W pewnym momencie moje przemyślenia przerwał sam ich obiekt, Styles. Chyba myśli, że śpię.. Niech tak zostanie, ale.. On pił. Czuć od niego alkohol i... Papierosy? Od kiedy on pali? 
- Harry... - mruknąłem pod nosem, mając nadzieję, że pomimo tak cichego tonu głosu, usłyszy mnie..
Nie usłyszał, a może nie chciał usłyszeć? 
Chciałem go zatrzymać i wtulić się w niego, ale tego nie zrobiłem. I sam nie wiem dlaczego.
- Nie śpię Harry, zostań ze mną - powiedziałem już normalnym tonem, ale nie usłyszał mnie, bo był już pewnie gdzieś dalej... 
Nie mogłem usnąć, wyjąłem swojego laptopa spod łóżka i odruchowo sprawdziłem twittera.
- "Dlaczego wszystko musi być tak trudne?" - tweeta wysłano.
Od razu milion odpowiedzi i próśb o follow. Nie chciało mi się odpisywać, więc szybko zamknąłem klapkę laptopa, wtuliłem się w moją poduszkę i włączyłem muzykę. Sen mimo wszystko wciąż nie przychodził.
- Będzie dobrze, będzie dobrze. - powtarzałem w myślach .
- Ach, walić to - dodałem, po chwili, na głos. Wziąłem swoja poduszkę i wyszedłem; kierując się prosto do pokoju Stylesa. Cicho wsunąłem się pod jego pościel i wtuliłem w jego tył. Tym razem, sen przyszedł bez najmniejszego problemu...
----------------------------------------------------------------------------
Ten prolog trochę by się jeszcze ciągnął, ale postanowiłam uciąć. xd ...
No więc tego bloga prowadzę ja, ale rozdziały piszę z : 
https://twitter.com/MariettaPoland 

Wiem dziwne... No too.. Pa? XD